+
tyle lat ma Rzym... i te właśnie urodziny świętowaliśmy 21 kwietnia...
Pośród licznych przedstawień, spektakli, koncertów i pokazów moja uwagę przykuł pokaz multimedialny, któremu za ekran posłużyły ruiny Forum Trajana.
Rzecz polegała na tym, że na wszystkich ścianach pokazywano ogromne filmy z historii Rzymu. I tak: obok widoku starożytnych sarkofagów, grającego na harfie i wpatrującego się w czerwone niebo płonącego oczywiście Rzymu - Nerona, ścigających się rydwanów w Colloseum, "okrzyków chleba i igrzysk" widocznych dookoła i sprawiających wrażenie że sie jest w centrum tych wszystkich wydarzeń.... pojawił się i Musolini przemawiający z balkonu w Pałacu Weneckim.... w którymś międzyczasie w Fontannie di Trevi kąpała się Marilyn Monroe... jakiś zapewne znany muzyk wyśpiewywał arie na cześć Roma... była jakaś scena filmowa sprzed pewnego kina Cinecitta.... dzieci wymachujące włoskimi flagami, gdy całe ruiny mieniły się kolorami zielono-biało-czerwonymi/ flagi włoskiej... wirujące kopuły wszelkiej maści obiektów niebywałej urody.... Michał Anioł "dłubiącu" przy Mojżeszu lub "ubierający" Sąd Ostateczny... to wszystko przeplatane było muzyką na żywo czy to jakiejś wielkiej jak polskie oratoria Rubika orkiestry, albo samotnie grającego na białym fortepianie jezzmena... czy saksofonisty stojącego gdzieś na dachu... po prostu Dolce Vita!!!
Szaleństwo było ogromne i z wielkim rozmachem. Momentów radości również wiele -jak to na urodzinach bywa.... Nawet kościołowi sie "oberwało" (co u Włochów normalne...), gdy niosąc papieża w lektyce jeden ze sługów się potknął i papa.... (może raczej ten co spowodował ten wypadek) zebrał burzę oklasków ... Wszystko oczywiście w odpowiednich światłach, które w tym czasie oświetlały wiele, wiele zabytków starożytnego miasta i przygotowanych specjalnie na ten dzień... przerywane oklaskami zachwyconej publiczności nie tylko włoskiej, lub kontynuacją śpiewów ukochanych przez nich piosenek....
ale największe oklaski zebrał... Jan Paweł, który wpisał si poważnie w nowszą historię Rzymu i który znalazł też miejsce w tym całym "urodzinowym szaleństwie". To było na prawde miłe... wzruszajace... zastanawiające... poruszające... czy sam nie wiem do końca jakie, ale mówiące bardzo, bardzo wiele.
...no może większe brawa zebrał tylko moment przedstawiający Mistrzostwo świata (?) w piłce nożnej dla Włochów.




